Wybierz miasto
Studia Logowanie / Rejestracja
Znajdujesz się w ogólnopolskim wydaniu.

Choroby zawodowe studentów

2018-08-06

Choroby zawodowe większości studentów mgliście kojarzą się z kursami BHP. Przecież pylica czy gorączka metaliczna dotykają górników i hutników, a na studiach owszem, zdarzają się epizody kucia przed sesjami, no ale – umówmy się – to nie jest praca na przodku czy przy piecu martenowskim. Także wspinaczka bez zabezpieczeń po wymarzony dyplom i sporty walki, zmierzające do szybkiej eliminacji przeciwników w wyścigu o stypendium naukowe, to dyscypliny brutalne, ale żadna z nich nie wywoła pylicy czy ołowicy. Z zagrożeń chemicznych, występujących w środowisku studenckim, najgorsze wydają się podejrzane zapachy, docierające z szatni. Z akustycznych - hałas klawiatur. A co do śmiercionośnego promieniowania, to student narażony jest najwyżej na zabójczy wzrok prowadzących. Więc – jakby – nie ma problemu. Tymczasem, niestety, choroby zawodowe czają się wszędzie. Nikt nie jest bezpieczny. Nawet klimatyzowane sale wykładowe i pięciogwiazdkowe akademiki nie uchronią uczestników studenckiego wieloboju klasycznego przed zespołem cieśni nadgarstka, napięciowym bólem głowy czy zespołami bólowymi kręgosłupa.

Sprawcą tych wszystkich nieszczęść jest podstawowe narzędzie pracy studenta – komputer. Zwłaszcza, jeśli trafia w ręce fanatyków rzeczywistości wirtualnej, którzy polegają na Sieci nie tylko w kwestii prac seminaryjnych, ale także życia towarzyskiego, rozrywek i …sportu. I nawet w nogę czy koza grają już tylko „wirtualnie”. A jedyne mięśnie, nad których rozwojem pracują, to mięśnie kciuka, którym wystukują sms-y.

Owszem, powszechnie wiadomo, czym grozi ślęczenie nad komputerem od rana do północy. Wiadomo także, że brak ruchu rodzi poważne zagrożenia dla układu ruchu, mięśni, naczyń krwionośnych i tak dalej. No ale kto by się tym przejmował świeżo po maturze. Tymczasem młody wiek wcale nie chroni przed szybkim rozwojem zwyrodnień, kojarzonych dotąd z generacją emerytów – dyskopatii, stenoz (wiążących się z niedowładami) deformacji czy nawet neuropatii (chronicznego bólu neurologicznego).

Bo to nie metryka decyduje o rozwoju tych problemów, ale nieprawidłowe „wzorce ruchowe” oraz nawyki, które przy dodatkowych, swoistych predyspozycjach mogą prowadzić do rozwoju różnych, często poważnych dysfunkcji.

Oczywiście – można temu zapobiegać, co zawsze łatwiejsze niż leczyć. Najłatwiejszym i najprostszym rozwiązaniem jest nauka prawidłowej postawy oraz wykonywania codziennych czynności. Ale tylko pod warunkiem, że nauczycielem w takich wypadkach będzie nie czas, który tylko może jedynie pogłębić problem, ale doświadczony fizjoterapeuta.

Spokojnie. Czasy się zmieniły. Owszem, dawniej fizjoterapeuta, podobnie jak „choroba zawodowa” czy ‘zwyrodnienie kręgosłupa”, kojarzył się głównie ze szpitalnym oddziałem geriatrycznym, gdzie wymachiwał laską w stronę seniorów. Ale teraz coraz częściej można spotkać, bo można na siłowni czy nawet – wyposażonego w przenośną kozetkę - w korporacyjnym biurowcu. Cóż – jakie „warunki szkodliwe”, takie BHP…

Fizjoterapeuci przynoszą więc ulgę obolałym mięśniom, przeciążonym stawom czy nawet…pękającym od informacji głowom zestresowanych analityków danych, copywriterów i brand managerów. A wszystko w trosce o wydajność pracownika, oczywiście. Na podobnych zasadach przydaliby się zresztą już w akademikach właśnie. Bo i studenci, zanim jeszcze wejdą na rynek pracy, już zapadają na „choroby korporacyjne” czasów cyfryzacji.

Jakie? A, takie na przykład, jak plaga współczesności - napięciowe bóle głowy. Są one jednymi z najczęstszych samoistnych – czyli pierwotnych – bólów tego rodzaju, rzadko kiedy kojarzonych z ich prawdziwą przyczyną, czyli stresem. Najczęściej objawiają się jako tępy, okalający głowę ucisk, jak gdyby ktoś nałożył nam na czoło zbyt ciasną i wąską opaskę. Dodatkowo, skóra głowy i szyi staje się nadwrażliwa na dotyk. Brzmi jak opis poranka po melanżu, ale tak właśnie wygląda reakcja na stres. Sam patomechanizm bólu typu napięciowego nie został dokładnie określony, niemniej zakłada się, że dolegliwości spowodowane są nieprawidłową reakcją na obciążenia emocjonalne, skutkującą wzrostem napięcia mięśni czaszki. Studentów nie trzeba uczyć jak wrzucić na luz, ale ćwiczenia rozluźniające, które przerywają atak takiego bólu, to całkiem inna kwestia i zadanie dla specjalisty. Fizjoterapia obejmuje także kompleksową terapię manualną i terapię powięziową, mające na celu przywrócenie odpowiedniego napięcia mięśniowo-powięziowego.

 

Inna „choroba zawodowa” studenta, to zespół cieśni nadgarstka. Choć problem dotyczy wyłącznie nadgarstków i dłoni, może być jednak wyjątkowo uciążliwy, bo utrudnia nie tylko pracę przy klawiaturze, ale też zwykłe czynności dnia codziennego. Bo niech ktoś spróbuje ponieść kubek z kawą albo zawiązać buty zesztywniałymi, palcami. Zwłaszcza, że sztywnieniu i niedowładom towarzyszy tępy chroniczny ból. Tego typu objawy często wręcz uniemożliwiają wykonywanie obowiązków akademickich, odzywając się nawet przy podnoszeniu długopisu. Co gorsza, odpoczynek i sen wcale nie przynoszą ukojenia, ponieważ symptomy cieśni mają tendencję do nasilania się w nocy. Do choroby dochodzi na skutek rozwoju obrzęku zapalnego nerwu pośrodkowego lub tkanek go otaczających, bądź zwężenia się już ciasnej przestrzeni kanału nadgarstka w wyniku urazu.

Przy pierwszych niepokojących objawach, można je opanować po prostu odpowiednio dobraną gimnastyką dłoni i nadgarstków. Zanim jednak sprintem pobiegniemy na siłownię przekładać kettle warto pamiętać, że w tym przypadku najistotniejsze jest rozruszanie nerwów obwodowych. Neuromobilizacja polega na uruchamianiu nerwów poprzez ustawienie ciała w odpowiedni sposób oraz wykonywanie ściśle określonych prostych ruchów. A „ćwiczy” się ją nie na sali fitness, a w gabinecie fizjoterapeuty.

 

Natomiast co z przeciążonymi plecami? Można odnieść wrażenie, że wygodne, wyprofilowane, uczelniane krzesła stanowią lepszą alternatywę dla kręgosłupa, niż długie godziny pracy na nogach, spędzone na przemierzeniu kilometrów magazynów czy dźwiganiu palet. Pomyłka, niestety. Bo to właśnie wysiłek statyczny – który dominuje podczas pracy przy biurku, wymusza na mięśniach długotrwałe napięcie, co z kolei prowadzi do ucisku na naczynia krwionośne i nerwy obwodowe. W następstwie dochodzi do zmniejszenia dopływ krwi do tkanek miękkich, a gromadzące się w nich metabolity nie są usuwane. Gdy mamy do czynienia z przeciążonymi tkankami, w walce z bólem, z zabiegów bardziej biernych skuteczny jest już tylko masaż leczniczy. W przeciwieństwie do krótkich masaży przedstartowych na biegach akademickich, tutaj metodyka oraz dobór technik dyktowane są dokładną diagnostyką funkcjonalną oraz wiedzą anatomiczną. No ale masaż masażem, niemniej i w tym wypadku ruch jest najważniejszy. Z tym, że rozsądnie ukierunkowany przez doświadczonego rehabilitanta lub trenera. Bo w przeciwnym razie nieodpowiednio dobrane ćwiczenia mogą przynieść więcej szkody niż pożytku.

A na koniec jeszcze kilka rad, jak unikać kontaktu z fizjoterapeutą tak długo, jak tylko się da.

Trzeba – otóż - zawsze pamiętać, że choć człowiek zatriumfował nad naturą, przenosząc życie zawodowe (towarzyskie, a nawet sportowe) do świata wirtualnego, to jednak fizjologia ciągle „nie nadąża” i boleśnie przypomina o swoim istnieniu. Dlatego praca z komputerem powinna być możliwie jak najbardziej zbliżona do naturalnych wzorców ruchu. Wskazane jest, by dążyć do fizjologicznego ustawienia ciała, unikając zwłaszcza asymetrycznego obciążania niektórych fragmentów kręgosłupa (warto posłuchać mamy, która od zawsze radziła, by siedzieć prosto). Szkodzą wychylenia w bok, nadmierne skręty głowy bądź tułowia, praca z rękami położonymi na różnej wysokości oraz utrzymywanie rąk zgiętych w nadgarstkach. Choć warunki panujące w akademikach i na uczelni nie zawsze pozwalają na korzystanie z komputera ściśle według wskazać ergonomii, to jednak warto zawsze trzymać się tych kilku zasad. Lepsze to niż operacja (jak w przypadku cieśni), gips i miesiące na łóżku ortopedycznym. Bez dostępu do komputera.

Artykuł partnera

https://rehabilitacja.wroc.pl

Ciekawe artykuły
Dodaj do:
  • Wykop
  • Flaker
  • Elefanta
  • Gwar
  • Delicious
  • Facebook
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • Google
  • Yahoo
Komentarzedodaj komentarz

Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Brak komentarzy.

 
BLOK PROMOWANY
Ziaja - Pielęgnacyjne przysmakiWeź udział w konkursie i wypróbuj kosmetyki z limitowanej zimowej edycji.
Niezbędnik studenta
FB dlaMaturzysty.pl reklama